Lambro
Juliusz Słowacki


Ciesz się klasyką! Miłego czytania!





Juliusz Słowacki

Lambro



Powieść poetyczna w dwóch pieśniach







Pieśń pierwsza



		… Should we again provoke
		Our stronger, some worse way his wrath may find 
		To our destruction; if there be in hell
		Fear to be worse destroy'd…..[1 - Should we again (…) destroy'd… (ang.) – Gdybyśmy znów wyzwali wroga silniejszego od nas, jego gniew mógłby znaleźć jakiś gorszy sposób zniszczenia nas, jeśli w piekle można obawiać się gorszego zniszczenia (Raj utracony, Pieśń II). [przypis edytorski]]

    Milton






I


		Falo błękitna, kołysz łódkę Greka,
		Niech mu po morzu ściele księżyc złoty
		Ścieżki obłędne, niech przed nim ucieka,
		Gdy po tej drodze puści żaglów loty;
		Kołysz go, falo, i łódkę Majnoty
		W samotną morza obłąkaj krainę,
		I tam mu powiedz: „Ja nosiłam floty
		Na moich skrzydłach aż pod Salaminę[2 - Salamina – wyspa na M. Śródziemnym, przy której rozegrała się zwycięska dla niewielkiej floty gr. bitwa z Persami w 480 r. p.n.e. [przypis edytorski]];
		Płynęłam taką, jaką dzisiaj płynę”.

		W Archipelagu zanieś go ostrowy[3 - ostrów (daw.) – wyspa; szczególnie porosła roślinnością wyspa na rzece. [przypis edytorski]].
		Tam góry chmurą owiane błękitną,
		Na górach kolumn potrzaskane głowy;
		Nad nimi wiecznie kwitnie laur różowy,
		Pomarańczowe drzewa wiecznie kwitną
		I śniegiem kwiatów zasypują gruzy.

		A ludzie – cierpią, że umrzeć nie śmieli;
		Twarz ich boleści rysem naznaczona.
		Gdyby tu błysnął dawny wzrok Meduzy[4 - Meduza (mit. gr.) – stwór, którego spojrzenie zamieniało w kamień. [przypis edytorski]],
		Gdyby ci ludzie, jak są, skamienieli,
		Ileż by nowych posągów przybyło,
		Łamanych wiecznym bólem Laokona[5 - Laokon (mit. gr.) – właśc. Laokoon, zabity przez dwa węże morskie w zemście Apolla; zmaganie się Laokoona z wężami stanowi często wykorzystywany motyw w sztuce. [przypis edytorski]].
		Tu nad pomników i ludzi mogiłą
		Księżyc posępny płynie co wieczora.
		Gdy góry światłem błękitnym przeniknął,
		Mgły zasłonami doliny ośnieżył,
		Szuka posągów, które widział wczora[6 - wczora (daw.) – dziś: wczoraj. [przypis edytorski]],
		Do których twarzy wiekami przywyknął;
		Blady – jak starzec, co na ziemi przeżył
		Zagasłe, mrące co dnia dzieci koło;
		Gdy wszyscy padną, gdy ostatni padnie,
		Tak ma wiekami wyniszczone czoło,
		Że się nie chmurzy żalem ani bladnie,
		I nikt cierpienia z twarzy nie odgadnie.




II


		Archipelagu wysp wieniec różowy
		Lekkich kaików[7 - kaik (z tur.) – wąska, lekka łódka turecka. [przypis edytorski]] przerzynają wiosła.
		Jak dawne nimfy, tak dziś te ostrowy,
		Przed tureckimi uciekając gwałty,
		Odmienne pierwszym biorą na się kształty.
		Jak niegdyś Dafne[8 - Dafne (mit. gr.) – nimfa zmieniona w drzewo wawrzynu. [przypis edytorski]] w liść lauru porosła,
		Tak dzisiaj Hydra[9 - Hydra (mit. gr.) – jadowity potwór w postaci węża o wielu głowach. [przypis edytorski]] zielona laurami.
		Ipsara skalnym błyszczy stroma brzegiem,
		Podobna córce głazowej Tantala[10 - Tantal (mit. gr.) – syn Zeusa i Omfale, za zdradzanie boskich sekretów strącony do Tartaru, gdzie nad jego głową chwiał się głaz, grożąc śmiercią. [przypis edytorski]][11 - Podobna córce głazowej Tantala,/ Gdy (…) – Te cztery wiersze są tłumaczeniem z Antygony Sofoklesa. [przypis autorski]],
		Gdy pod nią śnieżna rozbija się fala,
		Wiecznie od czoła wieńczonego śniegiem
		Kryształowymi upłakana łzami.

		Ipsarskie[12 - Ipsara – wyspa na M. Egejskim; mieszkańcy brali udział w powstaniu greckim w 1821, później wojska tur. dokonały na nich rzezi. [przypis edytorski]] miasto, jak dłutem snycerza[13 - snycerz – rzeźbiarz w drewnie lub kamieniu. [przypis edytorski]]
		Ze skał ciemnego łona wydobyte,
		Barwy ma szare, od tła nieodbite
		I lasem masztów na poły schowane.
		Gdzieniegdzie lekka minaretów wieża
		Niesie pod niebo szczyty ołowiane.
		Tam rzędy okien, od łuny zachodu
		Jak mnogie lampy rozpalone, drżące,
		Co chwila bladsze, co chwila gasnące,
		Już zaszły mrokiem – ale szczyty grodu
		Długo złociste miały słońcem dachy.

		Ostatnie światło z ciemnością się starło…
		Chociaż to miasto na pół obumarło,
		Gwar słychać w mieście – bo bezludne gmachy
		Głośniejszym odgłos odbijają echem;
		Gwar smutny – rzadko pomieszany śmiechem
		I tajemniczy jako te odgłosy,
		Które wiatr z martwej muszli wydobywa.
		W głębiach haremów[14 - harem (z arab.) – prywatna część domu, przeznaczona dla kobiet z rodziny. [przypis edytorski]] lśniące perłą rosy
		Palą się róże – smutno słowik śpiewa;
		Przez szczyty murów na ciche ulice
		Wonnych akacji zwieszają się kwiaty;
		Czasem pochodnia błyśnie spoza kraty;
		Księżyc turbanu olśni bawełnicę[15 - bawełnica (daw.) – tkanina bawełniana. [przypis edytorski]].
		To Turek dąży w znajomą gospodę,
		Co inne gmachy przenosi wytworem;
		Gdzie wielkie kotły wrącą źródeł wodę
		Leją w kanały złotym dziwotworem;
		Ta z kłębem pary wytryska w fontanny
		I wieczną walkę z zimną siostrą toczy,
		Opryska warem, parą ją omroczy,
		Wprzód nim zezwoli iść do wspólnej wanny.
		Tam woń arabskich napojony duchem
		Przechodzi Turek w marmurowe sale;
		Jedna za drugą wiążą się łańcuchem,
		Kłamane dalej w zwierciadeł krysztale.
		Tam Grek usłużny obiega wokoło,
		Dla muzułmanów nie szczędzi ukłonu:
		Do ziemi chyląc osiwiałe czoło
		Nalewa mokkę w łono róż z Japonu;
		Potem przed Grekiem stawia czarę z gliny,
		Chowając aspra[16 - asper – chodzi prawdop. o Sonchus asper, gatunek mlecza. [przypis edytorski]], do czary nalewa
		Napój z makowej tłoczony rośliny,
		Co śmierć sprowadza[17 - napój (…) co śmierć sprowadza … – chodzi o opium, które w dużej dawce powoduje śpiączkę i śmierć. [przypis edytorski]] – jak cień tego drzewa,
		Które usypia snem głębokim zgonu.
		Mrok spada w dymu stambulskiego chmurze,
		Gdzieniegdzie tylko z Etrusków wazonu
		Widać w połowie wychyloną różę;
		Gdzieniegdzie błyszczą sztyletów głowice;
		Tam nieruchome wyznańców[18 - wyznańca – dziś: wyznawca. [przypis edytorski]] turbany
		Porosły kołem jak łąk tulipany;
		Nad turbanami palą się księżyce.




III


		Wchodzi do sali młody Ipsariota,
		Jak u śpiewaka twarz blada i smutna;
		I na ramieniu miał kapotę z płótna,
		Niegęsto nićmi przetykaną złota.
		Widać z gitary – znać po blasku oka,
		Że z pieśnią sioła i grody przebiega…
		Wnet go tłum Greków dokoła oblega,
		Wypuścił bursztyn wierny syn Proroka.
		Greki i Turki zarówno ciekawi,
		Jaki głos śpiewak, jaki lutnia wyda.
		Czy ich upiorów powieścią zabawi?
		Czy brylantową bajką Alraszyda[19 - Alraszyd – właśc. Harun al-Raszid, władca muzułmański, bohater „Księgi z tysiąca i jednej nocy”. [przypis edytorski]]?
		Śpiewak po sali wiódł wzrok obłąkany,
		Jak gdyby liczył tureckie turbany;
		A potem spojrzał w mnogie Greków twarze
		I gdy w nie patrzał – znalazł dźwięk w gitarze.




Powieść Greka





IV


		Małe tu znajdę dla pieśni pokupy[20 - pokup (daw.) – popyt, zainteresowanie. [przypis edytorski]],
		Miłość ją kraju i rozpacz uprzędły.
		Tu zżółkłe twarze – może serca zwiędły?
		Miałem tu znaleźć ludzi – widzę trupy.
		Niezdolni z życia wybić się skonaniem,
		Wyście odważni – lecz na pół otrucia,
		Wyście przywykli zabijać pół czucia
		I zmartwychwstawać, lecz półzmartwychwstaniem,
		Wiecznie okuci w żelazne ogniwa.
		Pieśń często z kajdan iskry wydobywa;
		Więc będę śpiewał i dążył do kresu;
		Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce.
		Tak Egipcjanin w liście z aloesu
		Obwija zwiędłe umarłego serce;
		Na liściu pisze zmartwychwstania słowa;
		Chociaż w tym liściu serce nie ożyje,
		Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa,
		W proch nie rozsypie… Godzina wybije,
		Kiedy myśl słowa tajemną odgadnie,
		Wtenczas odpowiedź będzie w sercu – na dnie.

		Myśl syna pieśni ciemna, niezgłębiona,
		Jest jako fala umarłego morza;
		Co jej powierzysz, wnet wyrzuca z łona,
		Lecz barwą ciemnych głębi przyodzieje,
		Da nieśmiertelność kamiennego łoża,
		Kwiat w niej nie tracąc barwy kamienieje.
		Lecz jeśli wieszczek nie znajdzie wyrazów,
		W głąb jego serca słuchacz nie dosięga;
		Często podobny sam do zimnych głazów,
		Choć pieśń ognista w myśli się wylęga;
		Często go słuchacz odbiegnie wesoły…
		A pieśń, co ledwo dopłynie połowy,
		Jak mórz zamarłych owoc rubinowy
		Bezpłodne w sobie zamyka popioły.




V


		Niegdyś nam północ miecz podała w dłonie,
		A potem chytra bezsilnych odbiegła[21 - Niegdyś nam północ miecz podała w dłonie, A potem chytra bezsilnych odbiegła (…) – Mowa o Katarzynie carowej, która Greków podburzyła do powstania i zdradziła oczekujących od niej pomocy. [przypis autorski]].
		Widziałem walkę – widziałem to błonie,
		Gdzie siła naszych rycerzy poległa.
		Ja byłem dzieckiem i patrzałem z chaty…
		Powietrze chmura proporców krajała,
		W tureckich szykach lśnił księżyc bogaty,
		Nad nim dym srebrny wyrzucały działa,
		Stamtąd huk leciał, stamtąd ziemia grzmiała
		I grad pocisków wyrzucały spiże;
		A stąd, zachodnim złocone promieniem,
		W ten dym ognisty szły błękitne krzyże
		Z upornym, z głuchym rozpaczy milczeniem.
		Potem je dymy spiżowe pożarły,
		Mignęły w ogniu złote – i pobladły.
		Przed nocą wszystkie szeregi wymarły
		I wszystkie krzyże w szeregach upadły.




VI


		Tak się zwycięstwa przeważyły szale…
		Lambra tureckie ominęły gromy,
		Wdarł się na skałę – całą noc na skale,
		Patrzał na groby, na groby bez końca!
		I tak nazajutrz jeszcze nieruchomy
		Błyszczał w promieniach wschodzącego słońca…
		A stamtąd poszedł błąkać się po świecie.
		Lecz nie samotny – znalazł się ktoś drugi,
		Co przy nim giermka podjął się usługi;
		Kto to był taki? – może odgadniecie.

		Po długich latach z krainy wygnania
		Ujrzał, jak Grecy z wiatrem na wyścigi
		Nieśli po górach hasło zmartwychwstania;
		Pieśń grzmiała w dzwonach – była to pieśń Rygi[22 - … była to pieśń Rygi. – Sławny hymn powstańców, napisany przez Rygę, zaczyna się od słów: Deute, paides ton Hellenon. [przypis autorski]].
		Ale niedługo Grek o szczęściu marzy,
		Kolejno w siołach milkła pieśń i dzwony,
		Gdzieniegdzie snuł się Kleft[23 - kleft – powstaniec grecki, członek ruchu oporu w powstaniu 1821–1829. [przypis edytorski]] – lecz zakrwawiony,
		I z krwią miał rozpacz przysechłą do twarzy.
		Płacz, narzekanie wstrząsa Greków chaty,
		Echami skał się rozpłakały łona.
		„Jutro” – wołają – „na maszcie fregaty
		Haniebną śmiercią młody Ryga skona”.




VII


		Na dzikich brzegach skalistej Ipsary
		Wznosi się klasztor wysoko nad morze;
		Krzyż jego pierwszy wita ranne zorze,
		Ostatnie słońcem złocą się filary.
		Koło klasztoru bez czoła kolumny
		Stoją jak palmy pozbawione liści.
		Tam mnich pracuje koło własnej trumny,
		Tam od tureckiej uciekł nienawiści…
		Ów dzwon, co dzisiaj ogłasza pacierze,
		Nieraz do broni powoła Majnotę;
		Nieraz od Turków okrążone wieże
		Czoła dział srebrnym uwieńczają dymem,
		Z tych okien błyszczą spiżu paszcze złote
		I mnich pokorny staje się olbrzymem.
		Nieraz rozpaczy naglony potrzebą
		Rozwala miną poświęcone ściany;
		Rzekłbyś, że mnich ten chce zdobywać niebo
		Skał odłamami jak dawne Tytany.

		Na niższych skałach cmentarz muzułmanów,
		Czarowny, cichy, pełny drzew i kwiatów,
		I dłutowanych w marmurze turbanów,
		Jak odłam z rajskich oderwany światów
		I przesadzony na skalne urwiska.
		Tam byłem wczora… Słońce zachodziło…
		Za marmurowe skryty grobowiska,
		Widziałem dwoje ludzi nad mogiłą;
		Widziałem Klefta i Greczynkę młodą.
		Ona – do Peri podobna urodą,
		Jak była piękną, wyraz nie okryśli[24 - okryślić (daw.) – dziś: określić. [przypis edytorski]]!
		Gdy długo, długo patrzałem w jej lica,
		Kiedy się potem obudziłem z myśli,
		Tak byłem tęskny – rozmarzony – smutny,
		Jak gdybym długo patrzał w twarz księżyca.
		Snadź, że jej życie był to czas pokutny
		Za całą przeszłość szczęścia pogrzebaną;
		Miała na twarzy smutek – lecz nie żałość,
		Barwę koralu łzą nie opłukaną;
		Rumieniec tonął w bezpromienną białość,
		I w białych szatach stała między drzewa,
		Wpół przeświecona blaskami zachodu,
		Podobna srebrnej fontannie ogrodu,
		Z której wiatr mgliste warkocze odwiewa.

		Kleft, znać z ubioru, był kiedyś rycerzem
		I wierne rysom członków nosił szaty,
		Piersi jedwabnym zamknięte pancerzem,
		Co się od słońca w różne barwy łamie,
		Wypukło w złote wyszywany kwiaty;
		I miał kapotę rzuconą na ramię,
		Białą jak śniegi – i pas złotolity,
		Nogę złoconym wiązaną rzemieniem,
		Małą misiurkę[25 - misiurka (z arab.) – rodzaj hełmu, osłaniającego kark i uszy. [przypis edytorski]], której aksamity
		Pod kruczych włosów tonęły pierścieniem,
		Na niej w misternie ułożonej zwici[26 - zwić – tu: splot. [przypis edytorski]]
		Węzeł w złociste rozpadał się nici.

		Choć stłumionymi przemawiali słowy,
		Mogłem dosłyszeć ułamków rozmowy.




VIII


		„Lambro! ty w słowach dajesz mi obłudę,
		Nie odpowiadasz szczerze, gdy zapytam.
		Na twoim czole z przerażeniem czytam
		Ostatni stopień wszystkich nieszczęść – nudę.
		Blask twego oka nie odbłyska z duszy.
		Serce jak brylant, chociaż się rozkruszy,
		W każdym odłamie iskra się zawiesza,
		A każda czystym lśni tęczy promieniem;
		Lecz na twym czole jakiś szatan miesza
		Rozpacz ze śmiechem, śmiech blady z cierpieniem…
		Ty jesteś z ludzi, których serce żywi
		Łzami – lub gorzką trucizną laurową.
		O! bo też prawda, że my nieszczęśliwi,
		I czasem czuję, że pociechy słowo
		Ma dźwięk szyderczy i na serce spada.
		Gdy myślą wracam w przeszłości krainy,
		Widzę, jak przy nas stojąc rozpacz blada
		Czekała szczęściem niepełnej godziny,
		Aby się poznać z nami – i być z nami…
		Czekała długo – przyszła, choć nieskora;
		Ze wspólnych myśli jednego wieczora
		Myśmy się w stronę rozbiegli myślami.
		I dziś mi nie chcesz odkryć serca głębi,
		Milczysz?…” —

		– „Dziś nie chcę zabijać słowami,
		Bo każde słowo do serca utonie
		I tak jak sztylet dreszczem je oziębi;
		A potem długim rozpamiętywaniem
		Jak żar piekielny rozpali się w łonie,
		I potem, potem – cała przyszłość twoja
		Stanie się długim i ciężkim konaniem.
		O! patrzaj na mnie – ta złocista zbroja
		Dzikiego Klefta nigdy nie stroiła,
		Zmieniłem szaty – tyś serce zmieniła.
		Winnaś wyczytać na pobladłym czole
		Myśli ukryte i obecne bole,
		I wszystkie zbrodnie – a żądasz wyrazów!
		Tak jak wędrowiec wśród grobowych głazów
		Nie umiesz czytać napisów cmentarza?
		Więc poznaj Lambra, jak ludzie poznali…
		Jam dzisiaj królem błękitnawej fali,
		Mszczę się… Dziś czarna bandera korsarza
		Rzuca cień śmierci, gdzie dosięgną działa:
		I zapomniałem zetrzeć z mego czoła
		Cieniu, co dzisiaj rzuciła nań rano;
		Otarłem tylko szablę krwią skalaną.
		Kłócę[27 - kłócić – zakłócać. [przypis edytorski]] niebaczny spokojność anioła…
		Na pół przeklęty, na pół zapomniany,
		Rozpalam ogień miłosnej pochodni
		I wiążę serce dwoma talizmany,
		Wielkością nieszczęść – i wielkością zbrodni.
		Mój obraz kształty przybierze olbrzymie
		W głębi twej duszy – jak anioł upadły,
		We krwi skalany – w dział omglony dymie,
		W blasku brylantów i złota wybladły.
		O! bo ja miałem wielką niegdyś duszę!
		Lecz gdy ją znudził smutek jednobrzmienny,
		Idę wśród ludzi jak przez las jesienny,
		Kędy pod stopą zżółkłe liście kruszę,
		I gardzę liściem, co ścieżki pozłaca
		Barwą uwiędłą – lecz szum ich zasmuca!
		Wolę, niech moją łodzią fala rzuca,
		Niechaj mi wzgardą za wzgardę odpłaca.
		Morze – to wielka mogiła stworzenia,
		Dumającemu na niej myśli płyną.
		Nieraz na fali umieram z pragnienia
		Jak obciążony Tantalową winą,
		I mogę niebo przeklinać – i morze.
		Usłałem sobie rozwahane łoże,
		Co mi piastunki daje kołysanie;
		Bo spać nie mogłem na ziemi – a teraz
		Często mię zorza śpiącego zastanie
		I nie obudzi skrawym światłem – nieraz
		Działo mi dając ranne powitanie
		Zbudzić nie może – często sen przedłużę,
		Aby w tym życiu żyć jak najmniej – nie snem.
		Dziś nieszczęściami są mi niebios burze,
		Lina zerwana ujęciem niewczesnem[28 - niewczesnem (daw. N) – dziś: niewczesnym. [przypis edytorski]];
		Mam jeszcze czucie… bo dziś mię rozczula,
		I łzy mam w oku, gdy rozryje kula
		Maszt, z którym długie przebiegałem drogi,
		Wycięty z rosłej Epiru[29 - Epir – kraina w Grecji, nad M. Jońskim. [przypis edytorski]] topoli,
		Co mi rodzinne wspominał rozłogi[30 - rozłogi – pędy roślin płożące się po ziemi. [przypis edytorski]];
		Lecz gdy mrą majtki, wtenczas po niewoli
		Na moich ustach błyszczy uśmiech dziki,
		Jak gdybym szydził, że niezręczni byli
		Śmierci uniknąć – a ci ludzie żyli
		Ze mną przez długie lata trosk, cierpienia,
		Jak krwi tygrysy – druhy – niewolniki…
		Ostatnia miłość, miłość przywyknienia,
		Skamieniałego serca nie poruszy…
		Ze złotem stawię człowieka na szale,
		A potem złoto rzucam w morskie fale,
		Jakby w tym była jaka wielkość duszy”. —




IX


		Słucha dziewica, jej rumieniec mgławy
		Zrazu rozkwitał i blasku nabywał…
		Gdy zaczął mówić, to uśmiech ciekawy
		Twarz jej oświecił – we łzy się rozpływał
		I znów powracał tak w odcieniach zmienny,
		Że słów kochanka wydawał się echem;
		A gdy ten uśmiech gasiła zgryzota,
		Gdy obumierał zadumaniem senny,
		Podobną była do niewiasty Lota[31 - niewiasta Lota – żona biblijnego Lota, zamieniona w słup soli, ponieważ obejrzała się uciekając z Sodomy. [przypis edytorski]],
		W chwili gdy tonie ostatnim uśmiechem
		W nieodgadnioną boleść, w sen kamienny,
		I jeszcze słucha w przeszłość odwrócona…
		I tak posągów brała kształt nieżywy,
		Tak opuściła bezwładnie ramiona,
		Że z ramion szata płynąca do ziemi
		Jakby w kamienne łamała się spływy.

		I Lambro bladnął, i usty drżącemi
		Mówił: „O luba, wybacz, że te słowa
		Zanadto czarną malowały duszę;
		Przywykłem kruszyć serca – a gdy kruszę,
		Patrzeć, jak cierpią, i śmiać się szalenie.
		Lecz twoja boleść, bladość marmurowa,
		To już nad moje siły, nad sumnienie!
		Czy wierzysz, luba? ja się wyznać wstydzę,
		Ja, korsarz krwawy! ja, ludzi morderca!
		Że się zabójstwem i zbrodniami brzydzę,
		Że mam myśl jedną, wielką w głębi serca,
		Co kiedyś zbawi nawet pamięć moją.
		O luba! teraz niech się ludzie boją;
		Niech się przed czarnym chronią pawilonem;
		Znajdę ich – zbudzę… jeśli nagłym zgonem
		Bóg wielkiej we mnie myśli nie rozłamie.
		Na moim czole widzisz dumy znamię,
		To jest przeczucie sławy; – tam – tam w dali
		Widzę okropną przyszłość – ale sławną;
		Precz te obrazy!… Luba! jakże dawno
		Z tobą po obcych błądziliśmy światach!
		Jakżeśmy dawno w przeczuciach szukali
		I w oberwanych po liściu róż kwiatach
		Naszej przyszłości! Z tobą moje losy
		I z tobą dotąd wiążę myśli moje.
		Często przed ludźmi w kajucie ukryty,
		Jak dziecię trefię[32 - trefić (przestarz.) – układać włosy w loki. [przypis edytorski]] przed zwierciadłem włosy,
		Szaty poprawiam – brylantami stroję,
		Bo widzę jasno – widzę w twych marzeniach
		Mój własny obraz wyraźnie odbity,
		Więc podobieństwa szukam w ukraszeniach
		I póty śmiechem rozjaśniam jagody,
		Aż póki czyste wróci mi zwierciadło
		Obraz twych wspomnień z twarzą mniej pobladłą,
		I mniej posępny i smutny – i młody.

		„O! świat ten gorzki, śmiechem przeraźliwy
		Dla tych, co płaczą czy to krwią, czy łzami.
		Chroń się ty świata – bo on nie był z nami
		W szczęścia godzinie, więc i dziś nie będzie;
		Bo przeciw wielkim czuciom on gniewliwy
		I nie przebacza tym, co toną w błędzie.
		Patrz, jak ten klasztor czoło w chmurach trzyma.
		Ja ci wynajdę mieszkanie w klasztorze;
		Zamknij się w cichej celi i ze skały
		Patrzaj nocami na rozległe morze,
		I błękitnymi po fali oczyma
		Mojego statku ścigaj żagiel biały.
		A gdy zagrożą fali niepokoje,
		Kiedy się będziesz modlić zdjęta trwogą,
		Razem popłyną w niebo, jedną drogą,
		Twoje modlitwy i przekleństwa moje.

		„Lecz nim obierzesz klasztorny spoczynek,
		Jutro, nim zorza świtem się rozpali,
		Przyjdź do mnie sama – tam – nad brzegi fali,
		Odziana płaszczem bogatych Turczynek.
		I miej kalemkiar ciemny z musselinu[33 - musselin (z fr.) – muślin, lekka tkanina bawełniana lub wełniana. [przypis edytorski]]
		Lub czewrę gęsto haftowaną złotem[34 - I miej kalemkiar ciemny z musselinu/ Lub czewrę (…) – Rodzaj zasłony kobiet tureckich. [przypis autorski]];
		Niechaj się z wiatru nie wznosi polotem,
		Nie zdradzi twarzy przed oczyma gminu.
		Jutro – pamiętaj! – tam łódź moja czeka,
		Gdzie się przy skale załamało morze.
		Ja sam, przebrany w tureckim ubiorze,
		Płynę na pogrzeb ostatniego Greka”. —

		Skończył – a kiedy z ostatnimi słowy
		Na piersi chylił twarz cierpieniem zbladłą,
		Zda się, widziałem, kilka łez upadło…
		Nie wiem… to może z silniejszym powiewem
		Opadał z drzewa kwiat pomarańczowy?
		Nie wiem, czy płakał – czyli zachwiał drzewem?




X


		Ranek był. Morze rozpalone świtem
		Wre z dala, szumi i srebrzy sią w pianę,
		Potem portową groblą odłamane,
		Brzegi spokojnym oblewa błękitem;
		A brzeg wysoko szarzeje granitem.
		Wyżej palm błyszczy zieloność wesoła.
		Te palmy, w niebo sięgające szczytem,
		Jako nam istność malują anioła;
		W mgle mają stopy – a w błękicie czoła.

		O! jakże smutny fali szum bezdenny,
		Co się z cichego morza wydobywa!




Конец ознакомительного фрагмента.


Текст предоставлен ООО «ЛитРес».

Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию (https://www.litres.ru/pages/biblio_book/?art=23551242) на ЛитРес.

Безопасно оплатить книгу можно банковской картой Visa, MasterCard, Maestro, со счета мобильного телефона, с платежного терминала, в салоне МТС или Связной, через PayPal, WebMoney, Яндекс.Деньги, QIWI Кошелек, бонусными картами или другим удобным Вам способом.



notes



1


Should we again (…) destroy'd… (ang.) – Gdybyśmy znów wyzwali wroga silniejszego od nas, jego gniew mógłby znaleźć jakiś gorszy sposób zniszczenia nas, jeśli w piekle można obawiać się gorszego zniszczenia (Raj utracony, Pieśń II). [przypis edytorski]




2


Salamina – wyspa na M. Śródziemnym, przy której rozegrała się zwycięska dla niewielkiej floty gr. bitwa z Persami w 480 r. p.n.e. [przypis edytorski]




3


ostrów (daw.) – wyspa; szczególnie porosła roślinnością wyspa na rzece. [przypis edytorski]




4


Meduza (mit. gr.) – stwór, którego spojrzenie zamieniało w kamień. [przypis edytorski]




5


Laokon (mit. gr.) – właśc. Laokoon, zabity przez dwa węże morskie w zemście Apolla; zmaganie się Laokoona z wężami stanowi często wykorzystywany motyw w sztuce. [przypis edytorski]




6


wczora (daw.) – dziś: wczoraj. [przypis edytorski]




7


kaik (z tur.) – wąska, lekka łódka turecka. [przypis edytorski]




8


Dafne (mit. gr.) – nimfa zmieniona w drzewo wawrzynu. [przypis edytorski]




9


Hydra (mit. gr.) – jadowity potwór w postaci węża o wielu głowach. [przypis edytorski]




10


Tantal (mit. gr.) – syn Zeusa i Omfale, za zdradzanie boskich sekretów strącony do Tartaru, gdzie nad jego głową chwiał się głaz, grożąc śmiercią. [przypis edytorski]




11


Podobna córce głazowej Tantala,/ Gdy (…) – Te cztery wiersze są tłumaczeniem z Antygony Sofoklesa. [przypis autorski]




12


Ipsara – wyspa na M. Egejskim; mieszkańcy brali udział w powstaniu greckim w 1821, później wojska tur. dokonały na nich rzezi. [przypis edytorski]




13


snycerz – rzeźbiarz w drewnie lub kamieniu. [przypis edytorski]




14


harem (z arab.) – prywatna część domu, przeznaczona dla kobiet z rodziny. [przypis edytorski]




15


bawełnica (daw.) – tkanina bawełniana. [przypis edytorski]




16


asper – chodzi prawdop. o Sonchus asper, gatunek mlecza. [przypis edytorski]




17


napój (…) co śmierć sprowadza … – chodzi o opium, które w dużej dawce powoduje śpiączkę i śmierć. [przypis edytorski]




18


wyznańca – dziś: wyznawca. [przypis edytorski]




19


Alraszyd – właśc. Harun al-Raszid, władca muzułmański, bohater „Księgi z tysiąca i jednej nocy”. [przypis edytorski]




20


pokup (daw.) – popyt, zainteresowanie. [przypis edytorski]




21


Niegdyś nam północ miecz podała w dłonie, A potem chytra bezsilnych odbiegła (…) – Mowa o Katarzynie carowej, która Greków podburzyła do powstania i zdradziła oczekujących od niej pomocy. [przypis autorski]




22


… była to pieśń Rygi. – Sławny hymn powstańców, napisany przez Rygę, zaczyna się od słów: Deute, paides ton Hellenon. [przypis autorski]




23


kleft – powstaniec grecki, członek ruchu oporu w powstaniu 1821–1829. [przypis edytorski]




24


okryślić (daw.) – dziś: określić. [przypis edytorski]




25


misiurka (z arab.) – rodzaj hełmu, osłaniającego kark i uszy. [przypis edytorski]




26


zwić – tu: splot. [przypis edytorski]




27


kłócić – zakłócać. [przypis edytorski]




28


niewczesnem (daw. N) – dziś: niewczesnym. [przypis edytorski]




29


Epir – kraina w Grecji, nad M. Jońskim. [przypis edytorski]




30


rozłogi – pędy roślin płożące się po ziemi. [przypis edytorski]




31


niewiasta Lota – żona biblijnego Lota, zamieniona w słup soli, ponieważ obejrzała się uciekając z Sodomy. [przypis edytorski]




32


trefić (przestarz.) – układać włosy w loki. [przypis edytorski]




33


musselin (z fr.) – muślin, lekka tkanina bawełniana lub wełniana. [przypis edytorski]




34


I miej kalemkiar ciemny z musselinu/ Lub czewrę (…) – Rodzaj zasłony kobiet tureckich. [przypis autorski]


